Fenbendazol to od lat znany środek przeciwpasożytniczy stosowany u zwierząt. Działa na wiele gatunków pasożytów jelitowych, w tym nicienie i tasiemce. Jednak od kilku lat coraz częściej pojawia się w kontekście zastosowań, które wykraczają poza klasyczne weterynaryjne użycie. Wszystko zaczęło się od historii Joego Tippensa, Amerykanina, który ogłosił w mediach społecznościowych, że w walce z rakiem stosował m.in. fenbendazol.
Jak to działa?
Fenbendazol wiąże się z tubulinami – błonami błednikowymi mikrotubul, które są odpowiedzialne za podział komórkowy. W komórkach nowotworowych zaburza to prawidłowy proces mitozy, co może prowadzić do ich śmierci. Co więcej, fenbendazol wpływa na metabolizm komórkowy, powodując stres oksydacyjny i zakłócenia energetyczne w komórkach zmienionych nowotworowo.
Co mówi nauka?
Choć nie ma dużych badań klinicznych z udziałem ludzi, wiele badań in vitro i na modelach zwierzęcych sugeruje, że fenbendazol może hamować wzrost niektórych typów nowotworów, w tym raka płuc, prostaty czy okrężnicy. Jest też dobrze tolerowany, co czyni go interesującym kandydatem do dalszych badań.